Reklama
  • Poniedziałek, 9 stycznia (14:00)

    Księżna Charlene ma powód do niepokoju

Chce, żeby jej rodzice przeprowadzili się do Monako.

Poniedziałek, 24 października. Charlene (38) wraz z mężem Albertem (58) uczestniczą w corocznym Balu Fundacji Księżnej Grace w Nowym Jorku.

Żona władcy Monako wybrała na tę uroczystość wyjątkową kreację od Christiana Diora. Prosta biała suknia do ziemi z długimi rękawami, wyszywana ręcznie motywami w koniczyny, na idealnej figurze księżnej prezentowała się doskonale. Tego dnia Charlene pokazała się też w nowej fryzurze. Jeszcze bardziej skróciła włosy.

Reklama

Księżna od lat wierna jest kolorowi blond i krótkim fryzurom. Przyzwyczaiła się do nich już wiele lat temu, gdy jeszcze była zawodową pływaczką i krótkie włosy były dla niej po prostu najwygodniejsze.

Jednak najnowsze cięcie nie przypadło do gustu fanom Charlene. Zdaniem wielu miało tylko odwrócić uwagę od ponurego oblicza księżnej, która na balu wyglądała na jeszcze smutniejszą niż zazwyczaj. Czym się teraz martwi?

Urodzinowe przyjęcie

Wydawałoby się, że żona władcy Monako nie ma powodów do zmartwień. Z Albertem uchodzą za zgodne i szczęśliwe małżeństwo, a ich dzieci Gabriella i Jacques świetnie się rozwijają. 10 grudnia bliźnięta będą obchodziły swoje 2. urodziny.

W niedawnym wywiadzie książę wyznał, że jego żona już zaczęła przygotowania do tego święta. – Postanowiliśmy urządzić w pałacu popołudniowe przyjęcie dla przyjaciół dzieci – powiedział książę Albert. Książęca para bowiem uważa, że ich dzieci od najmłodszych lat powinny mieć nieograniczony kontakt z rówieśnikami.

To dlatego maluchy od pewnego czasu uczęszczają dwa, trzy razy w tygodniu do żłobka. Nawiązały tam już przyjaźnie i Charlene chciałaby, aby ich koledzy mogli odwiedzać ich w domu. Pierwsze urodzinowe party będzie do tego doskonałą okazją.

Na przyjęciu nie zabraknie też zapewne kuzynki Gabrielli i Jacquesa, blisko 3-letniej Kai Rose. To córka młodszego od Charlene o dwa lata brata Garetha Wittstocka. Księżna bardzo się cieszy, że brat mieszka blisko niej. W zeszłym roku w Monte Carlo poślubił matkę swojej córki, Roisin Galvin. Małżonkowie wraz z córeczką zamieszkali w Monako, utrzymują bardzo bliski kontakt z Charlene, która zatrudniła nawet brata w swojej fundacji.

Oprócz Garetha księżna ma jeszcze 5 lat młodszego brata Seana. On również jest już żonaty. W 2013 roku poślubił Chantell Violet Serfontein, mają 2-letniego syna Raigena oraz półroczną córkę Aivę. Niestety, mieszkają w Republice Południowej Afryki i bardzo rzadko widują się z Charlene i jej dziećmi.

Księżna bardzo nad tym ubolewa. Najbliżsi zawsze byli dla niej bardzo ważni. Wraz z braćmi i rodzicami tworzyli kochającą się rodzinę. To mama zaraziła córkę pasją do sportu. Sama była trenerką pływania, zadbała o to, by wszystkie jej dzieci od małego uprawiały sport, ale nie spodziewała się, że wychowa mistrzynię pływania i olimpijkę (Charlene wzięła udział m.in. w sztafecie 4x100 m na olimpiadzie w Sydney w 2000 roku; zajęła 5. miejsce).

Namawia rodziców na przeprowadzkę

Do niedawna najważniejszą osobą w rodzinie była babcia, Sylvia Wittstock. Seniorka mieszkała, podobnie jak rodzice księżnej, w Republice Południowej Afryki.

Gdy Charlene w 2011 roku brała ślub z Albertem, schorowana Sylvia Wittstock obejrzała transmisję z uroczystości w telewizji. Zmarła we wrześniu zeszłego roku, miesiąc po swoich 94. urodzinach.

Od jej śmierci Charlene coraz bardziej martwi się o swoich rodziców. Matka, 58-letnia Lynette Wittstock jest w dobej formie, ale ojciec Michael Kenneth Wittstock zaczyna podupadać na zdrowiu. Za półtora roku skończy 70 lat. Księżna bardzo chciałaby mieć rodziców bliżej siebie, dlatego od kilku lat nieustannie namawia ich na przeprowadzkę do Monako. Niestety, oni wciąż się wahają.

Choć przodkowie obojga pochodzą z Niemiec, Wielkiej Brytanii i Irlandii, oni sami urodzili się już w Afryce i spędzili tam całe życie (tam wychowywała się też Charlene).

Kiedy księżna zamieszkała w Monako, próbowała przekonać rodziców do przeprowadzki z powodu rosnącej przestępczości w RPA, ale nie udało się. Potem miała nadzieję, że przeniosą się bliżej niej, gdy narodzą się bliźnięta, ale oni przyjechali tylko na jakiś czas i znów wrócili do Afryki. Teraz namawia ich na zmianę ze względu na stan zdrowia ojca. Być może w końcu jej się to uda.

MH

Życie na gorąco

Zobacz również

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.