Reklama
  • Wtorek, 27 września 2016 (11:37)

    Książę Karol. Urodzony, by być księciem

Książę Walii, lord Wysp, Wielki Steward Szkocji – to zaledwie kilka z jego licznych tytułów. Jednak Karol Mountbatten -Windsor w niczym nie przypomina dystyngowanego następcy tronu. Od dawna żyje według własnych reguł.

Reklama

Przez lata uważano go za ekscentrycznego samotnika, sławnego ze względu na małżeństwo oraz rozwód z ulubienicą tłumów – księżną Dianą. Jednak od dłuższego czasu poddani patrzą na następcę królowej Elżbiety II o wiele serdeczniej.

Arystokrata z dystansem

– Myślę, że dla wielu jesteśmy operą mydlaną na żywo – powiedział niedawno książę Karol o sobie i roli całej brytyjskiej monarchii. Rzeczywiście, dramatycznych zwrotów akcji, chwil pełnych wzruszeń i sensacji w życiu rodziny królewskiej wystarczyłoby na scenariusz telewizyjnego „tasiemca”.

Ostatnio angielska prasa, ale także światowe media, emocjonowały się doniesieniami o tym, że książę oraz jego druga żona – księżna Camilla – mają nieślubnego syna. 50-letni dziś Simon Dorante-Day ma być owocem młodzieńczego romansu pary.

Mężczyzna twierdzi, że jako malutki chłopiec został adoptowany przez córkę pracowników jednej z królewskich rezydencji. Gotów jest ponoć poddać się badaniom genetycznym, które potwierdzą jego pochodzenie. Książęca para dotychczas nie odniosła się do tych informacji. Próżno czekać na ich stanowisko w tej sprawie.

Dystans i niekomentowanie prasowych sensacji to już dworska tradycja.Tym silniejsza, że Karol wielokrotnie był celem krytyki. Głównie w trakcie pierwszego małżeństwa – z Lady Di, „królową ludzkich serc”.

W tym zaaranżowanym związku oboje nie zaznali szczęścia. Kiedy rok po rozwodzie księżna zginęła w wypadku, Karol postanowił wreszcie ułożyć sobie życie z ukochaną Camillą. I znowu znalazł się na cenzurowanym. Medialna nagonka trwała długie miesiące, a on przyjmował ciosy z godnością. Ostatecznie Brytyjczycy zaczęli patrzeć na niego życzliwiej. Nie bez znaczenia był fakt, że u boku żony wygląda na szczęśliwego człowieka.

Dumny i troskliwy dziadek

Jego notowania poprawiły też narodziny wnucząt – trzyletniego dziś Jerzego i Karoliny, która niedawno skończyła rok. – Cudownie jest być dziadkiem. Niestety, spędzam z wnukami zbyt mało czasu – przyznał książę, który, nieco zazdrosny o ich kontakt z rodzicami synowej, postanowił mieć większy wpływ na wychowanie maluchów.

Dla Georgiego (jak nazywa wnuka) przekształcił ogrody swojej ulubionej rezydencji Highgrove House w magiczny plac zabaw.

Chce być mentorem dla małego księcia, który kiedyś zasiądzie na tronie. Posłuch znalazły też proekologiczne teorie Karola, który od lat walczy o ochronę przyrody.

– W moim myśleniu o przyszłości świata chodzi mi głównie o losy naszych wnuków – tłumaczy. – Jeśli czegoś nie zrobimy, będą żyć w okropnym świecie.

Tele Tydzień

Zobacz również

  • Przez lata miały taką tradycję. Niemal w każdą niedzielę po mszy świętej spotykały się, by wypić wspólnie herbatę, pograć w karty, obejrzeć skróty wyścigów konnych albo po prostu porozmawiać.... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.